W ostatni weekend (10-12 września) pojechaliśmy razem z mamą i Buddy’m na IV Zlot Beagle! ;D Była to jedyna w swoim rodzaju możliwość spotkania równie pozytywnie zakręconych i równie mocno zakochanych w beagle ludzi, jak my. :) Miejsce było wspaniałe – ogrodzony, piękny teren, możliwość zrobienia ogniska, przyjemne pokoiki, pyszne jedzonko, przesympatyczni ludzie i przekochane psiaki! ;D Oprócz tego pogoda – trafiła nam się rewelacyjna. :D W pierwszy dzień – piątek, na miejsce dotarliśmy dopiero około 20.00, tak więc czasu i możliwości na fotki nie było. Zjadłyśmy kiełbaski z ogniska, posiedziałyśmy chwilę i poszłyśmy spać. :)
Za to drugiego dnia był ogrom wrażeń i wiele super konkursów i zajęć. :D Na początek czas wolny i szalone zabawy z nowymi, łaciatymi kolegami. ;D 



Potem Zuzia poprowadziła zajęcia z nauki sztuczek. Buddy „pies kuleje” nie pojął z uwagi, że podobnie uczyłam go komendy „pa,pa”, ale za to jako jeden z nielicznych umiał już „turlaj się”, więc pobawiliśmy się w inne sztuczki, w tym całkowitą nowinkę – „módl się”. ;))


Po sztuczkach czas na zmęczenie nosa – poszliśmy powęszyć za śladem – tuńczykiem. :D Buddy’emu ta nowa zabawa bardzo się spodobała – na pewno spróbujemy tego w domu. :)

Następnie – jeziorko i szaleństwa na mini plaży. ;D



Po spacerze w lesie troszkę agilitowaliśmy na mini torku – Buddy poznał tunel i bardzo jestem z niego dumna, bo wcale, ale to wcale się go nie boi i bardzo szybko załapał o co w nim chodzi. :D




Pod koniec dnia odbyły się konkursy na Najlepszego Beagle i na Największego Żarłoka. ;) W tym drugim wzięliśmy udział i całkiem super nam szło – wyławianie żarełka z wody Buddy miał opanowane do perfekcji i wszystkich rozbawił swoim nurkowaniem w misce, ale niestety marchewka nas zdradziła i Buddy nie doszedł do ostatniego etapu. ;)


Wieczorem odbyła się licytacja, z której pieniążki poszły na e-beaglową skarpetkę na pomoc dla potrzebujących psiaków. :)
W niedzielę przyszedł czas na pożegnania. Psiaki były tak padnięte, że tylko szukały spokojnych miejsc, by legnąć na trawce. ;)



A przez wszystkie dni w wolniejszych chwilach Pańcie zabierały psiaka do lasu, by pozbierać troszkę grzybów – co było naszym debiutem. ;D Oczywiście nie szłyśmy do lasu same, ale ze specem. ;) Tak więc tego grzybka nie zebrałyśmy, choć najbardziej nam sie podobał. :P

Zlot był rewelacyjny! Raz jeszcze dziękujemy Izie i Kasi za wspaniałą organizację – nie możemy doczekać się kolejnego Zlotu, który odbędzie sie niestety dopiero za rok. :(

PS. Zapomniałabym dodać, że część zdjęć (tych lepszych ;)) robiła Zuzia – dziękujemy! ;D