W Sylwestra Buddy był wyjatkowo kochanym psem – nie bał się fajerwerek, wręcz oglądał je z ciekawością przez okno. Przy toaście wylizywał kieliszki, a zaraz potem wesoło pognał na spacer mimo nieustajacych jeszcze strzałów. ;) Niestety nie pobalował długo, bo nadmiar emocji kazał mu czym prędzej zasnąć. ;)